. I poszłam do łazienki się ubrać, uczesać w koka i pomalować. Po jakiś 30 minutach wyszłam z łazienki i poszłam na dół do kuchni. Znów nikogo nie było w domu.'Mama w pracy, a ja wróce za tydzień, bo jadę z zespołem do Nowego Jorku. Kocha cię.
Tatuś'
'Cały tydzień z mamą' - pomyślałam. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i powędrowałam na górę do swojego pokoju pouczyć się trochę z geografii.
Po około godzinie nauki usłyszałam dzwonek do drzwi. To był Michael. Kolega z klasy. Kujon oczywiście. Przyszedł na korepetycje z matematyki.
MI: To umiesz już prawie wszystko.
JA: Dzięki.
MI: Acacia... Nie długo idę do kuzyna na 18-ste urodziny. Poszłabyś ze mną?
JA: Nie wiem. A kiedy to jest dokładnie?
MI: 5 październik.
JA: Wiesz 5- ego października będę w L.A. Nie dam rady,
MI: No dobra. Szkoda;c Cześć.
JA: Pa.
Żal mi się zrobiło tego kujona, ale cóż.
*GODZINA 18:30*
M: Jestem!
JA: Wiedziałaś o tym, że tata pojechał do Nowego Jorku?
M: Tak, wiedziałam.
JA: To czemu mi nie powiedziałaś?
M: ...
JA: Tak myślałam.
Poszłam do swojego pokoju i włączyłam Skype. Chwilę później zadzwoniła do mnie Julia.
JA: No hej.
J: Siemka.
JA: Heh mój tata pojechał do Nowego Jorku.
J: Serio?
JA: Tak.
J: To fajnie.
JA: No, a wiesz, że Michael spytał się mnie czy pójdę z nim na 18 - stkę jego kuzyna?
J: Serio? I co mu powiedziałaś?
JA: Że nie.
Gadałyśmy jeszcze z godzinę o wszystkim i o niczym. Potem weszłam na facebook'a i twitter'a. Nic się tam nie działo.
Było koło 22 poszłam do łazienki się wykompać i przebrać w piżamkę. Po 30 minutach wyszłam z łazienki, bo musiałam jeszcze zmyć makijaż. Po 23 położyłam się spać.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Jest już rozdział 5!!! Jutro dodam szósty :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz